O tym, co Pana Jezusa kompletnie nie obchodzi

Napisał

albo o tym, jak Marta chciała nakarmić Pana, a Maria dała się nakarmić Jemu

 

Krzątała się, sprzątała, do garnków zaglądała,

i ciasto zagniatała, i mięso przyrządzała,

na siostrę spoglądała i myśl jej ta się rodzi:

– Toć to Pana Jezusa kompletnie nie obchodzi,

że biegam niestrudzenie a Maria niewzruszenie

i siedzi, i Go słucha!, ma dwa zajęte ucha!

On mówi jej z czułością: – „jest dobre gotowanie!”

 

Lecz słuchać Jego głosu – to jeszcze lepsze dla niej,

bo „Marty zatroskanie rodzi się z potrzeby,

a Marii słuchanie rodzi się z miłości”*.

A ona nie przeminie, smak daje codzienności,

i jest dla działania jak woda dla gleby.

 

Św. Augustyn, Sermo 103: „U Marty jest zatroskanie, które rodzi się z jakiegoś „trzeba”; u Marii jest słodycz, która rodzi się z miłości”.