O tym, co Pan Jezus myśli o proszku do pieczenia i muffinkach

Napisał

Kolejny to już raz, jak wtorkowe czytania mszalne każą nam lądować w okolicach lodówki i czegoś do jedzenia: całkiem niedawno spotykaliśmy się z Martą i Marią, potem widzieliśmy jak Pan Jezus przyjmuje zaproszenie faryzeusza na obiad, w ostatni wtorek On sam mówił o tym, że na końcu czasów będzie usługiwał do stołu. Dzisiaj jest o zaczynie i o cieście, a żeby łatwiej było o Ewangelii myśleć (szczególnie tym, co w okolice kuchni zapuszczają się rzadko) , można wyobrazić sobie, że Pan Jezus mówi dzisiaj o proszku do pieczenia i muffinkach. Niewiele tego pierwszego trzeba żeby to drugie urosło, ale jak nie wrzucisz, to za żadne skarby świata urosnąć nie będzie chciało, choćby się złote góry piekarnikowi obiecywało i naręcza świeżo rwanych róż przynosiło.

Podobnie z Królestwem Bożym – zaczyna się od małych spraw… Czasem od zaproszenia na kawę. I na muffinki. Bo gdzie dwaj albo trzej…