Mam na imię Naaman

Napisał

Nie wiedziałem, że mam sobowtóra – Naaman zachował się dokładnie tak, jak zachowuję się ja: ustalił sobie w głowie, jak ma się zachować prorok – wyjdzie do niego i sam (osobiście, a jakże!) uczyni nad nim hokus-pokus, zrobi groźną minę i fuknie ze trzy razy, a wtedy choroba od razu czmychnie. A okazało się, że nie tylko sam prorok się nie pofatygował, ale na dodatek kazał jeszcze Naamanowi wykonać absurdalne zadanie. Obawiam się zatem, że Pan Bóg chce mi powiedzieć, że nie ja ustalam zasady, że to JA mam się podporządkować i to JA mam wypełnić Jego polecenia, a nie odwrotnie.

Liturgia Słowa