O tym, jak Duch Święty o trudnościach natrętnie przypominał

Napisał

W dzisiejszym pierwszym czytaniu (Dzieje Apostolskie 20, 17-27) słyszymy jak św. Paweł mówi: „A teraz, naglony Duchem, udaję się do Jerozolimy; nie wiem, co mnie tam spotka oprócz tego, że czekają mnie więzy i utrapienia, o czym zapewnia mnie Duch Święty w każdym mieście”. Jakoś rzadko myślę o Duchu Świętym jako o Kimś, kto pomaga twardo stąpać po ziemi, brać pod uwagę wszelkie okoliczności, być świadomym trudności, utrapień. Ale tak jest. Życie duchowe to nie jakieś inne życie, ulotne, eteryczne, coś laboratoryjnie wyizolowanego z 24 godzin danych nam do dyspozycji każdego dnia. Życie duchowe to to właśnie, nasze, obecne życie: śniadanie, praca, ruch uliczny, spóźnione pociągi, wrzeszczący dyrektor, uśmiech małżonka, ciastko, pranie, koszenie trawnika, etc. A Duch Święty jest tym, który pozwala w codzienności odkryć niezwykłość. W smutkach – okruszki Paschy, w radościach – okruszki Zmartwychwstania.