Uszy połączone sercem z nogami

Napisał

Pan Jezus mówi w Ewangelii czytanej dzisiaj w Liturgii: „Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. Moje owce słuchają mego głosu i idą za mną”. Cóż zatem znaczyłoby „wierzyć” i jak to zrobić, żeby wierzyć, albo żeby dopiero zacząć wierzyć? Przeanalizujmy wypowiedź Pana, bo może w tym fragmencie jest jakaś wskazówka.

Jeśli: wierzy ktoś, kto jest z Jego owiec, a Jego owca słucha Jego głosu i idzie za Nim; to: „wierzyć” oznaczałoby tyle co iść, wyruszać, zapuścić się gdzieś w nieznane.

Wydaje się zatem, że uszy muszą być jakoś połączone z nogami. A nogi zależą od pracy serca. Jeśli serce nakaże założyć buty, to prawdopodobnie najtrudniejszy krok jest za nami. Potem już się idzie. Na modlitwę, do Boga, na spotkanie, do ludzi. Pod górkę, z górki. Samemu, z kimś. Ale się idzie.