Najdłuższa droga na świecie

Napisał

Oj działy się cuda w Betsaidzie i w Korozain, oj działy. Jeno ludzie ich nie widzieli. Bo to tak jest w życiu, że od oczu do głowy to jest najdalej na świecie. A z głowy do serca jeszcze dalej. I tak się dzieje, że człowiek patrzy, a nie widzi. A nawet jak widzi, to sobie tak tę rzeczywistość przetłumaczy w głowie pokrętnie, że do serca już nic nie dojdzie, albo jak dojdzie, to pokrętnie. A zaczyna się od tego, że się patrzy na chleb i się nie widzi ani pracy tego, kto na niego pracuje, ani słońca i deszczu, które Ktoś zesłał, żeby pszenica urosła. I się patrzy na chleb, i się nie dziękuje.

A o to w życiu chodzi, żeby ta droga była jak najkrótsza. Od oczu, przez głowę, do serca. Żeby było tak, że jak się widzi chleb, to żeby w sercu się znajdowało „dziękuję”. Żeby było tak, że jak się widzi żonę, to żeby w sercu się znajdowało „kocham Cię”. A jak się widzi konia, zachód słońca i góry z Orlej Perci, to zachwyt.

Liturgia Słowa