Gość w dom, Bóg w dom

Napisał

Wakacje są i za ciepło na myślenie o jakimś bardzo skomplikowanym sensie dzisiejszych czytań. Może warto przeczytać je dzisiaj ot tak, po prostu, bez zbędnego wnikania w drugą i trzecią warstwę? O gościnności są. Pierwsza myśl, która pojawia się w głowie to: Gość w dom, Bóg w dom. I od razu wakacje u dziadków, przyjazd przyjaciół nabierają głębszego znaczenia… Czyli jakaś warstwa jednak się pojawia. Norwid mówił, że modlitwa to szukanie spraw Bożych pod powłoką spraw ziemskich. Więcej może być teologii w szklance kawy podanej koleżance, niż w długim kazaniu proboszcza.