Religia barterowa – stanowczy protest Jezusa

Napisał

Proszę sobie wyobrazić, że jedziecie na pielgrzymkę do Rzymu. Wasz przewodnik prowadzi was do Bazyliki św. Piotra, ale zamiast opowiadania o jej wspaniałościach, o rzeźbach Michała Anioła, zabiera się, bez ostrzeżenia, za wyrzucanie ludzi, za wypraszanie pielgrzymów robiących zdjęcia. A potem idzie za Bazylikę i rozwala tajny sklep watykański, w którym wszystko po cenach bezcłowych.

Coś podobnego przeżyć musieli uczniowie towarzyszący Jezusowi w drodze do Jerozolimy. Pierwszą rzeczą, którą robi po przyjściu do Jerozolimy, jest wyrzucenie ludzi ze świątyni.

Stawka takiej szalonej akcji jest jednak olbrzymia. Chodzi o zrozumienie, że relacja z Bogiem nie podlega prawom transakcji finansowych.

Z jednej strony mamy zatem religię, obudowaną strukturami, tytułami, obrotem pieniędzy, za którą widać jedynie jakiś blady obraz Boga, jawiącego się jedynie jako ktoś, komu trzeba zanieść dobre uczynki i ofiary, żeby Go udobruchać i zasłużyć na minimum łaski.

Z drugiej strony mamy dom Ojca, który za nic, za darmo, jak w każdej normalnej rodzinie, zaprasza do stołu dzieci. Wszystkie dzieci, niezależnie od tego, co dzisiaj narozrabiały. Się siedzi, się rozmawia, się zjada kanapki. Chrześcijaństwo jest o tym. W Jezusie, jedzącym kolacje z grzesznikami, widzimy Ojca. W Jezusie, robiącym zamieszanie w świątyni, widzimy kogoś, kto nie toleruje innego obrazu Boga.

Liturgia Słowa