Z uporem maniaka

Napisał

Pomyślałem dziś o wszystkich litaniach, różańcach i koronkach, nowennach pompejańskich i innych modlitwach jakie kiedykolwiek zdarzyło mi się i czasem zdarza zanosić do Boga. O poświęconym wysiłku i czasie i zaangażowaniu. O łzach rozpaczy i smutku, o żarliwości i o zdrętwiałych od ściskania paciorków palcach…
Praktyka modlitwy, uprawianej wytrwale i z uporem maniaka niekoniecznie powoduje to, że Bóg zmienia świat wokół mnie, że zaspokaja moje potrzeby, albo, że wpływa na innych i prostuje im życie. Nie. Mam jednak doświadczenie, że modlitwa zanoszona do Boga z wiarą może zmienić mnie samego.

LITURGIA SŁOWA

(3 J 5-8)
Ty, umiłowany Gajusie, postępujesz w duchu wiary, gdy pomagasz braciom, a zwłaszcza przybywającym skądinąd. Oni to świadczyli o twej miłości do Kościoła; dobrze uczynisz zaopatrując ich na drogę zgodnie z wolą Boga. Przecież wyruszyli w drogę, dla imienia Jego nie przyjmując niczego od pogan. Powinniśmy zatem gościć takich ludzi, aby wspólnie z nimi pracować dla prawdy.

(Łk 18,1-8)
Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: „W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem”. Przez pewien czas nie chciał Lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie”. I Pan dodał: „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”