Iść za Barankiem

Napisał

Towarzyszyć Barankowi dokądkolwiek pójdzie oznacza również pójście kilka razy w ciągu życia na całkowite ogolenia, ogołocenie, ośmieszenie, no i w końcu na rzeź. Jest więc to towarzyszenie Jezusowi jako Barankowi wyzwaniem, ale nie wyzwaniem do szczególnego heroizmu, czy samozaparcia, ale wyzwaniem miłości. Tylko kochając można towarzyszyć drugiemu kosztem siebie samego. Jezus towarzyszy tobie dokądkolwiek się zagubisz, nigdy się od ciebie nie odwraca, zawsze cię odnajdzie. A ty odnajdziesz siebie towarzysząc Jemu, bo przy Nim jest odpowiedź na wszystko i niewyczerpane pastwisko, nawet jeśli cię to będzie kosztować oba grosze wszystkiego co posiadasz.


CZYTANIA NA DZIŚ:

(Ap 14,1-3.4b-5)

Ja, Jan, ujrzałem: a oto Baranek stojący na górze Syjon, a z Nim sto czterdzieści cztery tysiące, mających imię Jego i imię Jego Ojca na czołach swoich wypisane. I usłyszałem z nieba głos jakby głos mnogich wód i jakby głos wielkiego grzmotu. A głos, który usłyszałem, brzmiał jak gdyby harfiarze uderzali w swe harfy.
I śpiewają jakby pieśń nową przed tronem i przed czterema Zwierzętami, i przed Starcami: a nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć prócz stu czterdziestu czterech tysięcy wykupionych z ziemi.
Ci Barankowi towarzyszą, dokądkolwiek idzie. Ci spośród ludzi zostali wykupieni na pierwociny dla Boga i dla Baranka, a w ustach ich kłamstwa nie znaleziono: są nienaganni.

(Łk 21,1-4)

Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki.
I rzekł: „Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie”.