Nie jest narzekanie

Napisał

„W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom” – mówi o Jezusie autor listu do Hebrajczyków, przypominając, że bardzo, ale to bardzo mało wiemy o cierpieniach Jezusa (Pismo św. nie mówi o nich aż tak wiele), natomiast świetnie znamy własne choroby, strapienia i dolegliwości (i nie wahamy się o nich opowiadać przy każdej sposobności). Jeśli zatem pomyślimy, że każde nasze cierpienie (i wszystkich ludzi także) Jezus niósł na sobie, więc zna je na wylot, to być może mniej chętnie będziemy opowiadać o sobie i swoich ciężarach, a gorliwiej zwrócimy się do Tego, w którego mocy przyjść nam z pomocą. Przy czym zwróceniem się do Niego nie jest narzekanie, szemranie i użalanie się nad sobą (gdyby się ktoś pytał).

Liturgia Słowa na środę I tygodnia zwykłego

(Hbr 2, 14-18)
Ponieważ dzieci mają udział we krwi i w ciele, dlatego i Jezus także bez żadnej różnicy otrzymał w nich udział, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem w tym, co się odnosi do Boga – dla przebłagania za grzechy ludu. Przez to bowiem, co sam wycierpiał poddany próbie, może przyjść z pomocą tym, którzy jej podlegają.

(Mk 1, 29-39)
Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały.Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: „Wszyscy Cię szukają”. Lecz On rzekł do nich: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem”. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.