Nakarmić się postem

Napisał

W czasie Wielkiego Postu – zgodnie z samą nazwą okresu – pościmy (a nie odnosi się to, ma się rozumieć, do samego tylko jedzenia); jakże pocieszająco więc brzmi obietnica z pierwszego czytania, że Pan „nasyci duszę twoją na pustkowiach„.  Oczywiście, ta obietnica jest związana z warunkiem, że najpierw ty „nakarmisz duszę przygnębioną”; z tym, że owa „dusza przygnębiona” to może być twoja własna dusza, którą możesz nakarmić postem (powstrzymasz się od marnowania czasu, który poświęcisz na modlitwę; odmówisz sobie nadmiernego mówienia, zwłaszcza o innych; nie pozwolisz myślom zbyt-dalekim-od-Boga hulać bezkarnie w twej głowie itd.). I wtedy Jezus zasiądzie z tobą do stołu łaski, jak siedział z Lewim-Mateuszem i jego dawnymi kompanami-celnikami, których nasycił swoją obecnością na bezdrożach ich dotychczasowego pustego życia.

Liturgia Słowa na sobotę po Popielcu

(Iz 58, 9b-14)
Tak mówi Pan Bóg: „Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem. Pan cię zawsze prowadzić będzie, nasyci duszę twoją na pustkowiach. Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród i jak źródło wody, co się nie wyczerpie. Twoi ludzie odbudują prastare zwaliska, wzniesiesz fundamenty pokoleń. I będą cię nazywać naprawiaczem wyłomów, odnowicielem uliczek – na zamieszkanie. Jeśli powściągniesz nogi od przekraczania szabatu, żeby w dzień mój święty spraw swych nie załatwiać, jeśli nazwiesz szabat rozkoszą, a święty dzień Pana – czcigodnym, jeśli go uszanujesz przez unikanie podróży, tak by nie przeprowadzać swej woli ani nie omawiać spraw swoich, wtedy znajdziesz rozkosz w Panu. Ja cię powiodę w triumfie przez wyżyny kraju, karmić cię będę dziedzictwem Jakuba, twojego ojca. Albowiem usta Pańskie to wyrzekły”.

(Łk 5, 27-32)
Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: „Pójdź za Mną!” On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł. Potem Lewi wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych ludzi, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: „Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?” Lecz Jezus im odpowiedział: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników”.