Ostatni na liście, pierwszy w wyborze

Napisał

Możemy przypuszczać, że rodzina Elizeusza była zamożna (aż dwanaście par wołów), więc pójście za Eliaszem oznaczało nie tylko odejście z domu, od bliskich, ale także zerwanie ze swymi planami i marzeniami dotyczącymi przyszłości. Choć Elizeusz był trzeci na liście osób, które miał Eliasz miał namaścić, to jednak właśnie od niego zaczyna, co pokazuje, że Eliasz był najważniejszy z owych trzech (z wczorajszego czytania). Niekiedy wydaje się, że Pan Bóg za wiele od nas wymaga, że musimy wyrzec się spraw, które stanowią podstawę naszego życia, ale to, co przygotował dla nas Bóg daleko przekracza nasze oczekiwania i marzenia oraz to, co moglibyśmy sami dla siebie przygotować czy zorganizować.

Liturgia Słowa na sobotę X tygodnia zwykłego

(1 Krl 19, 19-21)
Eliasz zszedł z góry i odnalazł Elizeusza, syna Szafata, orzącego: dwanaście par wołów przed nim, a on przy dwunastej. Wtedy Eliasz, podszedłszy do niego, zarzucił na niego swój płaszcz. Wówczas Elizeusz zostawił woły i pobiegłszy za Eliaszem, powiedział: “Pozwól mi ucałować mego ojca i moją matkę, abym potem poszedł za tobą”. On mu odpowiedział: “Idź i wracaj, bo po co ci to uczyniłem?” Wtedy powrócił do niego i zaraz wziął parę wołów, złożył je na ofiarę, a na jarzmie wołów ugotował ich mięso oraz dał ludziom, aby zjedli. Następnie zabrał się i poszedłszy za Eliaszem, stał się jego sługą.

(Mt 5, 33-37)
Jezus powiedział do swoich uczniów: “Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Boga; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”.