O tym, jak Pan Jezus obraził gospodarza i od głupków faryzeuszy wyzwał

Napisał

Opowiada dzisiejsza Ewangellia (Łk 11,37-41) o faryzeuszu, który zaprosił Pana Jezusa na obiad i o Panu Jezusie, który nie dość, że nie zachował  zasad savoir-vivre’u to jeszcze swego gospodarza i jemu pokrewnych od „nierozumnych” wyzwał (w tekście greckim jest ἄφρονες – „bezmyślni”, „głupi”), wypominając im, że to co na zewnątrz to jeszcze nie wszystko, i że pusty rytuał po prostu jest…pusty i sam w sobie wcale nie musi oznaczać pięknego, kochajacego serca.

Dobra Wieść płynąca z dzisiejszej Ewangelii jest taka: nawet wówczas, gdy na scenie naszego życia jest coś nie tak, gdy nasza historia oglądana z zewnątrz wygląda na wielce nieregularną i nieuporządkowaną, to możemy mieć wielką nadzieję na to, że Bóg na samej powierzchni naszego życia się nie zatrzyma, że nie zatrzyma się na powierzchni naszego rytuału, rytu, ceremonii, przepisu, nie będzie patrzał na nas tylko z zewnątrz bo to Mu po prostu nie wystarcza, ale popatrzy głębiej i we wszystkim co robimy będzie szukał okruszków naszej do Niego miłości, która jako jedyna „nadaje wartość wszystkiemu” (św. Teresa od Jezusa).

Tego kochającego spojrzenia Dobrego Boga można doświadczyć na modlitwie, o której św. Teresa od Jezusa, patronka dnia dzisiejszego mówiła, że jest „przyjaznym spotkaniem sam na sam z Kimś, o kim wiemy, że nas kocha”.