Jak rozumieć metaforę

Napisał

Pan Jezus, gdy ludziom opowiada o samym sobie, to używa metafor. A co to jest metafora? A to jest taki sposób mówienia, w którym X1=X2. Nie znam X1, nie mam pojęcia o czym to X1 jest. Ale znam bardzo dobrze X2. Z życia, z doświadczenia, z codzienności. I wydaje mi się, że mają jakąś część wspólną te X-y. I wtedy używam metafory. I mówię np. „wypowiedź szefa FBI to zakalec”. Albo, gdy na przykład jestem zakochany w Hance: „Hanka, twoje oczy to ocean”. A ona myśli, i myśli, i myśli, i nie wie o co mi chodzi. Ale potem już wie, bo rozumie, że do niej metaforą gadam. I wie, że chcę powiedzieć, że jej oczy to kolor mają przepiękny, że głębokie, że aż strach się zapatrzeć, coby nie utonąć, że tajemnicze, że uspokajają, ale że jak się zeźlą, to źle. Twoje oczy (X1) to (=) ocean (X2). Albo mówi ktoś, że życie (X1) to taka długa podróż (X2). Bo życie to nie wiadomo za bardzo, co to jest. A podróż, to się da zrozumieć. Bo długa, bo krótka, bo z kimś, bo samemu, bo pod górkę, bo z górki, bo z zakrętami. Jak życie.

I dlatego Pan Jezus używa metafory. Bo bez tego byśmy za bardzo się nie wyrozumieli, kto On jest. A On mówi – ja jestem chleb, i to chleb żywy. A to teraz ja już wiem. Że muszę Go codziennie zjadać, że przepyszny, że wspaniały. A potem mi jeszcze opowie, że jest Drogą, Prawdą, Życiem, Krzewem Winnym, Bramą Owiec… I za każdym razem coś mi mówi innego o sobie, cobym bez metafory nie zrozumiał, ale teraz rozumiem, bo przecież wiem co to jest droga, co to jest krzew winny, co to jest prawda.

I jak wiem, co to jest chleb, to będę wiedział, kim jest On, Prawdziwy Chleb, Chleb Żywy.

A te „3zdania” dzisiaj to nie metafora, jeno taki szyfr. Żeby powiedzieć, że miało być krótko, ale wyszło długo.