tak się sam u siebie modlił

Napisał

Przypowieść Pana Jezusa opowiada o dwóch modlących się osobach, Faryzeuszu i celniku. Ale to nie o modlitwę chodzi w tej przypowieści przede wszystkim. Ewangelista mówi prosto i jasno do kogo będzie się odnosiła ta przypowieść. Mianowicie do tych, którzy „ufali sami sobie, że są sprawiedliwi, a innych mieli za nic” (inny polski przekład: „do tych, którzy swoją sprawiedliwość opierali na własnych dokonaniach”)…

Pan Jezus pokazuje w przypowieści celnika, który uznaje swoją słabość i opiera się tylko na Bożym miłosierdziu, oraz Faryzeusza, któremu żadne miłosierdzie nie jest potrzebne, bo przecież nie jest zdziercą, nie oszukuje, nie cudzołoży, daje dziesięcinę i pości. I być może ma rację, być może rzeczywistość jest dokładnie taka jak ją opisuje.

Ale usprawiedliwiony jest ten pierwszy, którego modlitwa jest żebraniem o okruszki Bożego miłosierdzia, którego modlitwa jest prośbą o bycie w relacji z Panem. Ten drugi przedstawia Panu listę dobrych uczynków, patrzy z góry na celnika i tak właściwie, jak to sugeruje tekst oryginału – żadnej relacji nie nawiązuje i nie buduje. Gada sam ze sobą, a niektóre tłumaczenia zwrotu πρὸς ἑαυτὸν ταῦτα προσηύχετο wątpliwości nie pozostawiają: „tak się sam u siebie modlił” (Biblia Gdańska).