Odejść od zmysłów…

Napisał

to znaczy zwariować. Zostawić rozum i głowę. Zatracić się, zapomnieć. Tak mocno poświęcić się czemuś, że wszystko inne przestaje mieć znaczenie, a tylko to się liczy.
Dziś myślę o gorliwości mojej i o życiu wiarą. O zatraceniu się w Bogu bez reszty, o niepozostawianiu dla siebie niczego, o niepozamykanych furtkach, o zabezpieczeniach, asekuracjach… o życiu na pół gwizdka. I o świętej Agnieszce, którą wspominamy w Liturgii. Ta dopiero odeszła od zmysłów!