Abba Włodzimierz z Konigórtka, odc. 7 – Ucieczka na 91,6 %

Napisał

Włodzimierz wyszedł przed chatkę w Konigórtku. Rozejrzał się wokół. „Wiosna” – mruknął pod nosem. Z zadowoleniem. „Ludzie się zaraz zaczną po lesie szwendać, spacerować, zaglądać. Pytać co myślę o Tusku, o Trumpie, o Tupolewie, o Tuhajbejowiczu, o Tuwimie i o tureckich kazaniach” – był jakoś nie w sosie dzisiaj i mruczał pod nosem strasznie jakoś cynicznie, aczkolwiek aliterując.

– Nie wiem, Panie Boże. Po prostu nie wiem. Jakiś nie w sosie dzisiaj jestem i miałbym ochotę gryźć. Czy święci zawsze byli uśmiechnięci? Jeśli tak, to proszę Cię o pokój serca. A jeśli nie, to daj mi siłę do spokojnego zaakceptowania, że dzisiaj jestem w nastroju lekko gryzącym. Amen.

Poszedł w stronę Funki. Zostawił swój zdezelowany rower przed chatką i użył nóg własnych, personalnych, z jego osobistego tułowia wyrastających. Krok za krokiem, dreptał sobie w stronę Funki. Do proboszcza Jana Zwierzaka. Wyspowiadać się chciał. Wielkopostnie.

Szedł i myślał o Przemienieniu Pańskim. O uczniach zabranych przez Jezusa na Górę Przemienienia. Włączył mu się w głowie jakiś arkusz kalkulacyjny. Wyszło mu, że tylko 25% grona Apostołów zobaczyło Przemienienie. I że tylko 33,3 % z tych 25%, to znaczy 1/3 z 1/4 wytrwała pod Krzyżem. Czyli jeden na 12. Szanse na zostanie? 1/12. Szanse na zostawienie Jezusa, na niewytrwanie pod Krzyżem, na ucieczkę? 11/12. Albo innymi słowy – 91,6%. Niezależnie od tego, czy się Przemienienie widziało, czy nie.

Abba Włodek myślał, że w jego życiu te statystyki się jakoś sprawdzają. Przypomniał sobie trudne sytuacje, momenty krzyża, pasji. Wydawałoby się, że jest przygotowany, że się modli, że widział przemienione oblicze Chrystusa i że to pomaga przebrnąć przez kryzysy. Nic bardziej mylnego. Nadal pozostawało 91,6 % szans na ucieczkę spod krzyża… I czasami uciekał. Jak Piotr, Jakub…

Liturgia Słowa