Tylko jedna sprawa

Napisał

Gdyby Szczepan nie miał racji (gdyby, jak uznali przeciwnicy, Szczepan bluźnił), wówczas zabicie go przez Żydów byłoby wypełnieniem nakazu prawa, spełnieniem właściwego czynu. Jednak św. Łukasz informuje nas, że dwukrotnie podstawiono fałszywych świadków (na początku rozprawy, a potem przed Sanhedrynem), co niezbicie wskazuje na kondycję serca przeciwników Szczepana – nawet jeśli pozornie bronią prawdy, to wewnątrz ich intencje są zupełnie inne. To podstawienie fałszywie zeznających to tylko jedna sprawa, jeden fakt, który zmienia wszystko; warto badać własne serce, czy – nawet kiedy wydaje się, że to ja mam rację w jakimś sporze – nie pojawiła się na nim jakaś rysa, skaza, jakaś jedna decyzja czy pragnienie, które wpływa na wszystko inne i ostatecznie decyduje o tym, że walczę w obronie własnej woli, a nie prawdy (a zwykle ta “tylko jedna sprawa. rzecz” lubi się ukryć tak, że wcale jej nie widać bez dobrego przypatrywania się).

Liturgia Słowa na wtorek III tygodnia Wielkanocy

(Dz 7,51-59;8,1)
Szczepan mówił do ludu i starszych, i uczonych: Twardego karku i opornych serc i uszu! Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi świętemu. Jak ojcowie wasi, tak i wy! Któregoż z proroków nie prześladowali wasi ojcowie? Pozabijali nawet tych, którzy przepowiadali przyjście Sprawiedliwego. A wyście zdradzili Go teraz i zamordowali. Wy, którzy otrzymaliście Prawo za pośrednictwem aniołów, lecz nie przestrzegaliście go. Gdy to usłyszeli, zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego. A on pełen Ducha świętego patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa, stojącego po prawicy Boga. I rzekł: Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga. A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem. Wyrzucili go poza miasto i kamienowali, a świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca, zwanego Szawłem. Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: Panie Jezu, przyjmij ducha mego! Szaweł zaś zgadzał się na zabicie Szczepana.

(Ps 31,3-4.6-8.17.21)
REFREN: W ręce Twe, Panie, składam ducha mego

Bądź dla mnie skałą schronienia,
warownią, która ocala.
Ty bowiem jesteś moją skałą i twierdzą,
kieruj mną i prowadź przez wzgląd na swe imię.

W ręce Twoje powierzam ducha mego:
Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.
Ja zaś pokładam ufność w Panu.
Weselę się i cieszę Twoim miłosierdziem.

Niech Twoje oblicze zajaśnieje nad Twym sługą,
wybaw mnie w swym miłosierdziu.
Osłaniasz ich Twą obecnością
od spisku mężów.

(J 6,30-35)
W Kafarnaum lud powiedział do Jezusa: Jakiego dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba. Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu. Rzekli więc do Niego: Panie, dawaj nam zawsze tego chleba! Odpowiedział im Jezus: Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie.